LEWANDOWSKI DOJO FIGHT CLUB

Członek:

World Association of Kickboxing Organizations

Polskiego Związku Kickboxingu

OYAMA International Karate Federation

OYAMA Polskiej Federacji Karate

 

LEWANDOWSKI DOJO FIGHT CLUB

 

62-510 Konin, ul. F. Chopina 14A/34

NIP 6652552208 Regon 311498568

KRS 0000006526

PEKAO S.A.: 62 1240 1415 1111 0000 1844 0566

STRONA GŁÓWNA

21 kwietnia 2026

LEWANDOWSKI DOJO FIGHT CLUB

lewandowski@lewandowskidojo.pl

+ 48 539 387 307

Wywiad z Prezesem i Głównym Trenerem Lewandowski Dojo Fight Club Zbigniewem Lewandowskim z okazji XXV-lecia działalności Klubu

 

Redaktor: Panie Prezesie, przede wszystkim gratulacje z okazji jubileuszu 25-lecia klubu. Co czuje Pan dziś, patrząc na tę drogę?

Prezes: Dziękuję bardzo. To przede wszystkim ogromna satysfakcja i wzruszenie. 25 lat to kawał życia – mojego, ale też wielu zawodników, trenerów i ludzi związanych z klubem. Czuję dumę, że udało się stworzyć coś trwałego, coś, co ma znaczenie dla lokalnej społeczności i sportu w Koninie.

 

Redaktor: Jak wyglądały początki klubu? Czy od razu było wiadomo, że będzie to tak długofalowy projekt?

Prezes: Początki były bardzo skromnie. Zaczynaliśmy od kilku osób i ograniczonego sprzętu. Wszystko opierało się na pasji i determinacji. Nikt nie mówił wtedy o sukcesach. Chcieliśmy po prostu trenować i rozwijać się. Nie myślałem wtedy o 25 latach – skupiałem się na tym, żeby stworzyć miejsce, gdzie młodzi ludzie będą mogli się rozwijać poprzez kickboxing i karate. Z czasem pojawiły się pierwsze sukcesy, a to napędzało dalszą pracę.

 

Redaktor: Klub działa nieprzerwanie od 25 lat. Jak udało się utrzymać ciągłość szkoleniową przez tak długi czas?

Prezes: Kluczem była konsekwencja i wartości, które przyjęliśmy od początku. Dyscyplina, szacunek, systematyczność. Nigdy nie szliśmy na skróty. Nawet w trudniejszych momentach – a takie się zdarzały – nie przerywaliśmy działalności. Zawsze znajdowaliśmy sposób, by trenować dalej. Ogromne znaczenie miała również stabilność kadry szkoleniowej, którą od lat tworzymy wspólnie – razem z moją żoną trener Kornelią Lewandowską oraz trenerem Wiesławem Lewandowskim - moim tatą. To właśnie ta ciągłość, dobra atmosfera i rodzinny charakter pracy pozwoliły nam konsekwentnie rozwijać klub aż do dziś. Dzięki temu zawodnicy czują się tutaj bezpiecznie i wiedzą, że mogą na nas liczyć.

 

Redaktor: Jak zmienił się klub przez te 25 lat?

Prezes: Zmieniło się właściwie wszystko – od infrastruktury, przez sprzęt, aż po metody szkoleniowe. Dziś mamy dostęp do nowoczesnych rozwiązań treningowych, wiedzy i technologii. Ale jedno się nie zmieniło – wartości, na których opieramy klub. Nadal najważniejszy jest człowiek i jego rozwój.

 

Redaktor: Klub może pochwalić się wieloma sukcesami sportowymi. Które z nich uważa Pan za najważniejsze?

Prezes: Każdy medal cieszy, ale szczególnie dumni jesteśmy z medali mistrzostw Polski. Mieliśmy mistrzów i medalistów w kickboxingu i karate na różnych poziomach wiekowych. Jednak dla mnie równie ważne są te „ciche sukcesy” tych zawodników, którzy może nie zdobyli medali, ale dzięki treningom nabierali pewności siebie i odnaleźli swoją drogę w życiu.

 

Redaktor: A sukcesy organizacyjne?

Prezes: Udało nam się zbudować rozpoznawalną markę klubu. Organizowaliśmy turnieje, seminaria, obozy sportowe. Współpracowaliśmy z wieloma instytucjami i samorządem. Dziś mamy stabilną strukturę, wykwalifikowaną kadrę i nowoczesne podejście do szkolenia.

 

Redaktor: Jak wygląda codzienna praca w klubie „od kuchni”?

Prezes: To dużo więcej niż same treningi. To planowanie zajęć, organizacja wyjazdów, kontakt z rodzicami, dbanie o rozwój zawodników. To też rozmowy, wsparcie, budowanie relacji. Często jesteśmy dla młodych ludzi nie tylko trenerami, ale też mentorami.

 

Redaktor: Wspomniał Pan o rodzinie. Jaką rolę odgrywa ona w funkcjonowaniu klubu?

Prezes: Kluczową. Klub od zawsze miał rodzinny charakter. Moja żona i tata są częścią kadry szkoleniowej, wspólnie podejmujemy decyzje i wspieramy się w codziennej pracy. To daje ogromną stabilność i autentyczność – zawodnicy to widzą i czują.

 

Redaktor: Jest Pan jednocześnie prezesem i głównym trenerem. Jak udaje się łączyć te role?

Prezes: To nie jest łatwe, ale z czasem człowiek się tego uczy. Funkcja prezesa wymaga podejmowania decyzji organizacyjnych, natomiast jako trener jestem najbliżej zawodników. To połączenie daje mi pełen obraz funkcjonowania klubu. Najważniejsze jest dobre zarządzanie czasem i wsparcie ludzi wokół.

 

Redaktor: Ilu zawodników udało się wyszkolić przez te 25 lat?

Prezes: Trudno podać dokładną liczbę, ale mówimy o setkach osób. Wielu z nich trenowało rekreacyjnie, inni osiągali wysokie wyniki sportowe. Każdy z nich zostawił tutaj cząstkę siebie. To dla mnie ogromna satysfakcja, że mogliśmy być częścią ich sportowego życia i rozwoju.

 

Redaktor: Czy pamięta Pan swoich pierwszych zawodników?

Prezes: Oczywiście. To były wyjątkowe osoby – pełne pasji i zaangażowania. Do dziś mamy kontakt z niektórymi z nich. To oni tworzyli fundament klubu.

 

Redaktor: Jakie wartości są najważniejsze w szkoleniu młodych zawodników?

Prezes: Szacunek, dyscyplina i wytrwałość. Sporty walki uczą pokory i odpowiedzialności. Zawsze powtarzam, że dobry zawodnik to przede wszystkim dobry człowiek.

 

Redaktor: Czy na przestrzeni lat pojawiały się trudne momenty?

Prezes: Oczywiście. Były chwile zwątpienia, problemy organizacyjne, brak środków, kontuzje zawodników. Ale nigdy się nie poddaliśmy. Każdy kryzys traktowaliśmy jako lekcję.

 

Redaktor: Jak wygląda rozwój młodych zawodników w klubie?

Prezes: Stawiamy na długofalowy proces. Nie przyspieszamy niczego na siłę. Każdy zawodnik rozwija się we własnym tempie – od podstaw, przez pierwsze starty, aż po poziom zaawansowany. Ważna jest systematyczność i cierpliwość.

 

Redaktor: Czy jest jakiś moment w historii klubu, który szczególnie zapadł Panu w pamięć?

Prezes: Było ich wiele, ale jednym z najbardziej emocjonujących momentów było zdobycie pierwszego złotego medalu mistrzostw Polski przez naszego zawodnika. To był przełom – wtedy uwierzyliśmy, że możemy rywalizować z najlepszymi.

 

Redaktor: Co uważa Pan za swój największy osobisty sukces jako trenera?

Prezes: Największym sukcesem są ludzie. Oczywiście cieszą mnie medale i wyniki, ale największą wartością jest to, że wychowaliśmy wielu wartościowych zawodników – nie tylko sportowo, ale też jako ludzi. Najcenniejsze jest to, kim stają się nasi wychowankowie. Wielu z nich osiągnęło sukces nie tylko w sporcie, ale też w życiu zawodowym i prywatnym.

Istotne jest również, że wracają po latach, odwiedzają klub, przyprowadzają swoje dzieci – to jest bezcenne i pokazuje, że nasz klub to coś więcej niż miejsce treningu.

 

Redaktor: Jakie wartości stara się Pan przekazywać swoim podopiecznym?

Prezes: Przede wszystkim szacunek – do przeciwnika, do trenera, do samego siebie. Do tego pracowitość, pokora i wytrwałość. Sporty walki uczą nie tylko techniki, ale też charakteru.

 

Redaktor: Jakie są plany na przyszłość?

Prezes: Chcemy dalej się rozwijać – zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Myślimy o rozszerzeniu oferty treningowej, jeszcze większej liczbie startów na arenie krajowej i międzynarodowych oraz dalszym podnoszeniu poziomu szkolenia dzieci i młodzieży, bo to oni są przyszłością klubu

 

Redaktor: Jak chciałby Pan, żeby klub był postrzegany za kolejne 10–20 lat?

Prezes: Jako miejsce z tradycją, ale też nowoczesne i otwarte. Chciałbym, żeby nadal był przestrzenią, w której młodzi ludzie mogą się rozwijać i spełniać swoje marzenia.

 

Redaktor: Na koniec – co chciałby Pan powiedzieć wszystkim osobom związanym z klubem?

Prezes: Przede wszystkim chciałbym serdecznie podziękować. Trenerom – za ogromne zaangażowanie i codzienną pracę, zawodnikom oraz ich rodzinom – za zaufanie, a wszystkim sympatykom klubu – za wsparcie i obecność przez te wszystkie lata. Ten klub to wspólne dzieło wielu ludzi. Bez Was nie byłoby tych 25 lat ani tej pięknej historii.

 

Redaktor: Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów.

Prezes: Dziękuję bardzo.

 

Wywiad z Prezesem Lewandowski Dojo Fight Club